piątek, 2 października 2015

Lair of Dreams

Autorka: Libba Bray 
Ilość stron: 613
Seria: The Diviners 
Tom: 2


Bardzo oczekiwałam drugiej książki Libby Bray, pierwsza część serii, „The Diviners”, podobała mi się przeogromnie (LINK).

Po pierwszej książce miałam wrażenie, że morderstwa Pentacle Killer i historia utkana przez autorkę są tylko częścią jakieś większej intrygi. Czuć było, że książka buduje swego rodzaju podwaliny pod część drugą i trzecią. Tymbardziej byłam bardzo ciekawa tego jak zostanie to rozwinięte w "Lair of Dreams". I ciut, ciut się rozczarowałam...

Było bardzo dużo postaci, trochę za wiele, i narracja na tym ucierpiała. Każdy miał swój wątek, swoje tajemnice i targające nim problemy i rozciągało to historię na wszystie możliwe kierunki i odbierało jej spójność. Książka ma 615 stron w angielskim wydaniu, a do starcia nadnaturalnych mocy i naszych bohaterów dochodzi w ostatnich 70 stronach, co samo w sobie nie jest złe, gdyby nie to jak małą rolę te moce grały w reszcie książki. Były co prawda powracającym motywem ale nie czułam że są czymś co kieruje akcją książki.

Pozostałe 560 stron porozdzielane jest mniej lub bardziej równo na naszych bohaterów, których jest już siedmioro plus postaci drugoplanowe.

Akcja rozwija się niesamowicie wolno. Jest bardzo dużo nieśpiesznego, wypełnionego mnóstwem szczegółów, wszelkiego rodzaju build-upu, co sprowadza mnie do wady której się przy „Lair of Dreams” nie spodziewałam. Książka jest niestety wypełniaczem, spotykaną w niektórych seriach drugą książką, w której nie dzieje się nic naprawdę ważnego w stosunku do tego jak cała seria się zakończy. Książka nie jest sycąca pod tym względem, ale zdecydowanie osiągnęła sukces w zainteresowaniu czytelników tym, jak te wszystkie intrygi i tajemnice się potoczą i zostaną rozwiązane.  


„Lair of Dreams” ma swoje dobre strony- świetne dialogi, pełne humoru i slangu z lat dwudziestych, atmosfera wykreowana idealnie wyresearchowanym tłem historycznym. Autorka nie ukrywa tej mniej ładnej strony lat 20-tych i nie boi się poruszyć kontrowersyjnych tematów takich jak seksizm, homophobia, rasizm i antysemityzm, które powróciły ostatnio do wielu publicznych debat.

Uwielbiam postaci, uwielbiam ich różnorodność pod względem etnicznym, religijnym, bardzo miło jest widzieć na własne oczy zmianę pod tym względem w literaturze młodzieżowej.
Język jest bardzo bogaty i przyjemnie, płynnie się czyta, nawet jeśli akcja pod względem płynności kulała.

Ogólnie jest to świetnie napisana, nieco zagmatwana druga część serii. Zdecydowanie polecam, podobała mi się lektura i mimo kilku maleńkich frustracji bardzo lubię pióro Libby Bray. Teraz pozostaje tylko czekać na ostatnią część serii. :)


Moja ocena: 3/5


A jak wam podobała się „Lair of Dreams”? Czytaliście już „Wróżbiarzy”? Czy podoba wam się bardziej ta seria, czy „Magiczny Krąg” tej samej autorki? Dajcie znać w komentarzach!

Buziaki!


                                                                              -A.