czwartek, 17 lipca 2014

The Chaperone

Autorka: Laura Moriarty
Ilość stron: 402

Zaledwie kilka lat przed rozpoczęciem kariery sławnej aktorki filmów niemych oraz ikony swojej generacji, piętnastoletnia Louise Brooks opuszcza rodzinną Wichitę w Kansas, aby uczyć się tańca w prestiżowej Akademii Denishawn w Nowym Jorku. Ku jej zgrozie, towarzyszy jej 36-letnia przyzwoitka, która jest dla niej ni to matką, ni to przyjaciółką. Cora Carlisle, skomplikowna, ale bardzo tradycyjna kobieta, mająca swoje własne powody na podróż do Nowego Jorku, nie ma pojęcia w co się wpakowała. Młoda Louise, zachwycająco piękna, z czarnymi włosami przyciętymi na pazia i ze sławną prostą grzywką, słynie ze swojej arogancji i braku szacunku dla zwyczaju. Pięć tygodni, które spędzą w swoim towarzystwie, zmieni ich życie na zawsze.

Sięgnęłam po „The Chaperone” całkowicie przypadkowo. Skończyłam właśnie książkę, dzień zapowiadał się na długi, a że byłam poza domem, podbiegłam do pobliskiej księgarni, i na regale z książkami obcojęzycznymi znalazłam TO. Muszę przyznać, że aż do wygooglowania tejże osoby byłam przekonana, że Louise Brooks jest postacią fikcyjną. Nie znam się na kinie lat 20, bodajże najstarsze, co w życiu widziałam, to oryginalna wersja „Przeminęło z Wiatrem” z 1939, podkolorowana i z mówionym dialogiem, więc aż taka tortura to nie była.
Okazało się, że pani Brooks jak najbardziej istniała i ma za sobą dość burzliwą, ale jakże krótką karierę.

W książce była ona niesamowicie fascynującą postacią i oglądając później wywiady z nią, nie byłam w stanie wyjść z podziwu nad tym, jak wiernie oddała ją Laura Moriarty, zwłaszcza, że o jej nastoletnich latach wiadomo tylko tyle, ile sama o sobie powiedziała.

Sięgając po tę książkę, byłam bardziej zainteresowana właśnie podopieczną głównej bohaterki, Louise, niż protagonistką. Koniec końców bardziej polubiłam Corę. Obie kobiety są tak odmienne, że już bardziej się nie da, nie mówię tylko różnicy wiekowej, ale też sposobie patrzenia na świat, odwadze, wielu cechach charakteru. Książka ukazuje ich wzajemny wpływ na siebie w bardzo subtelny sposób. Cora będąc przez początkowe rozdziały książki typową przyzwoitką, próbuje pouczać Louise na temat tego, jak należy się zachowywać w towarzystwie, będąc młodą damą. Louise reaguje zadając podchwytliwe pytania i podśmiewuje się z Cory, dając jej tym samym do myślenia. 


Książka dość ciekawie przedstawia lat dwudzieste. Osobiście znałam tylko jedną książkę/film z akcją w tej dekadzie, „The Great Gatsby”, który pozostawił mnie w wierze, że lata dwudzieste były jedną wielką zabawą, unikaniem prohibicji i tańcowaniem do rana przy granym na żywo jazzie. Nic bardziej mylnego, jak dowiadujemy się z „The Chaperone”. Mająca za miejsce akcji Nowy Jork książka pokazuje nam fale imigrantów, sieroty biegające po ulicach miasta i policję strzelającą do ludzi z powodu choćby tylko PODEJRZENIA produkowania alkoholu. Za punkt widzenia mamy przeróżne warstwy społeczne, nie tylko bogaczy z West End, jak to było w „The Great Gatsby”.

Były to bardzo zagmatwane czasy, w których matki nosiły jeszcze gorsety, a ich nastoletnie córki ścinały włosy na krótko i nosiły sukienki do kolan. „The Chaperone” pokazuje to przejście świata z rąk jednej generacji do drugiej i podobało mi się to niezmiernie.

Moja ocena: 4/5

poniedziałek, 14 lipca 2014

I'm not proud of myself :/

Jeszcze nawet nie ma połowy lipca, a ja znowu nakupowałam książek jak dla wojska. Nie jestem z siebie dumna, czuję ten dziwny ciężar na sercu który ma coś wspólnego z poczuciem winy. Ogłaszam, że moja osoba ma od dnia dzisiejszego zakaz kupowania książek. Nie wolno mi, i tyle, bo to już przesada.


Od góry:

1) "When You Reach Me" - Rebecca Stead, książka dla dzieci, która była jedną z wielu inspiracji E. Lockhart do napisania "We Were Liars", nie mogłam sobie odmówić :)
2) "The Warrior Heir" - Cinda Williams Chima, książka miesiąca w BOOKSPLOSION Read-Along, zawsze te ich książki kupuję, i zawsze się wymijam z terminem, swierdziłam, że koniec, tym razem się ogarnę i przeczytam razem ze wszystkimi

3)"The Glass Sentence" - S.E. Grove, brzmi niesamowicie, na pewno niedługo się za nią wezmę :)
4)"The Treatment", tom drugi serii "The Program", moja recenzja pierwszej części tutaj
5) "Clockwork Princess" - Cassandra Clare
6) "Clockwork Prince" - Cassandra Clare, książki z serii "The Infernal Devices" posiadałam do tej pory tylko jako e-booki, teraz mogę je DOTKNĄĆ 0_0



Oh, myśleliście, że to koniec? Surprise, surprise.

Od góry:

1) "San Miguel" - T.C. Boyle
2) "Great Expectations" - Charles Dickens
3) "The Chaperone" - Laura Moriarty
4) "Clockwork Angel" - Cassandra Clare
5) "Ruin & Rising" - Leigh Bardugo, tom trzeci trylogii Grisha

I need help.

Znaleźliście coś dla siebie? Czytaliście coś z tego, polecacie coś w szczególności? Dajcie znać w komentarzach! :)

niedziela, 6 lipca 2014

Never Fade

Autorka: Alexandra Bracken
Ilość stron: 507
Seria: The Darkest Minds
Tom: 2

Ruby nigdy nie prosiła o moce, które prawie kosztowały ją jej życie. Teraz musi używać ich na każdym kroku, wkradając się do umysłów swoich wrogów i prowadząc niebezpieczne misje, mające na celu zniszczenie skorumpowanego rządu. Inne dzieci w Lidze nazywają Ruby „Przywódcą”, lecz ona sama wie czym jest naprawdę: potworem.  
Gdy Ruby zostaje powierzony wielki sekret, wyrusza ona na najniebezpieczniejszą misję, jaką przyszło jej poprowadzić: musi ona opuścić Ligę, by zdobyć informacje dotyczące choroby, która zabiła większość amerykańskich dzieci. Informacje te znajdują się na karcie pamięci w posiadaniu Liama Stewarta, chłopaka, który kiedyś był dla Ruby całym światem, a dziś nawet nie wie kim ona jest.


Początek „Never Fade” jest dość skomplikowany i miałam trudności z połapaniem się co do tego, gdzie Ruby się znajduje, z kim dokładnie w danej scenie rozmawia, ile czasu minęło od zakończenia pierwszego tomu serii, etc. Nie przeczytałam opisu z tyłu książki, co wam radzę zrobić, ponieważ nie zdradza za wiele, a daje fundament niezbędny dla zrozumienia o co w pierwszych rozdziałach w ogóle chodzi. Oczywiście można się kręcić po omacku i próbować zrozumieć samemu, ale styl pisania Alexandry Bracken tego nie ułatwia. Wprowadzonych zostało wiele nowych postaci, było ich generalnie w całej powieści dużo, zwłaszcza na początku i dialog pomiędzy nimi bywał mylący. Nie wiedziałam nieraz o kim mowa, kto się teraz wypowiada, do kogo w ogóle mówi?

Klimat książki jest bardzo odmienny do tego z „The Darkest Minds”, sytuacje w jakich Ruby się znajduje, jej nastawienie do siebie samej i ludzi wokoło się zmieniły. O ile pierwszy tom skupiał się więcej na postaciach i ich rozwoju, o tyle „Never Fade” zmierza w bardziej ogólnym kierunku, dowiadujemy się więcej o dystopijnym świecie powieści, systemie i sytuacji politycznej, sama Ruby jest bardziej aktywna w tym zakresie, pokazuje część siebie, o której w „The Darkest Minds” nie mogło być mowy.  
Książka napakowana jest akcją, ciągle coś się dzieje, trochę za dużo, jak na mój gust. Wolałabym, żeby zostało usuniętych kilka mylących scen akcji i ucieczki, i w zamian za to zostało wyjaśnione to i owo. Nieraz gdy Ruby doszła do jakiegoś wniosku, bazując na tym co się właśnie lub wcześniej w książce wydarzyło, nie było to dla mnie do końca logiczne i nie potrafiłam „połączyć kropek” tak jak zrobiła to bohaterka. Wydawało się to bardzo wymuszone.

Ogólnie była to dla mnie książka dość nijaka, zabrakło elementów, które sprawiły, że „The Darkest Minds” tak mi się podobało.

Tom trzeci, „In The Afterlight” ma swoja premierę w październiku i pewnie sięgnę po niego ze względu na Ruby i Liama, ale entuzjam, jakim obdarzyłam tom pierwszy serii niestety wygasł.

Moja ocena: 3/5

wtorek, 1 lipca 2014

June Book Haul & Reading Slumps

Czerwiec był dziwny, nie przeczytałam za wiele. Dalej nie umiem otrząsnąć się z dziwnego uczucia nostalgii, które mnie ogarnęło po ukończeniu szkoły.

Wpadłam w typowy reading slump, nic mnie nie ciekawiło, wolałam oglądać seriale, niż przewrócić kilka stron jakiejkowiek książki, sięgnęłam więc po mój all time favourite- "Cień Wiatru", Carlosa Ruiza Zafona. Kocham tę książkę jak żadną inną na tym świecie i coś mi się zdaje, że tak już zostanie :)

"Cień Wiatru" pomógł odrobinę, może i nie rzuciłam się na książki, ale ponownie zwróciłam na nie uwagę, co zaowocowało małymi zakupami.



Nic wielkiego się niestety nie wydarzyło, kupiłam trochę tu, trochę tam, tylko dwie YA, reszta nieco random.



















Od góry:

1) "The Awakening" - Kate Chopin
2) "Age of Innocence" - Edith Wharton (niemieckie wydanie)
3) "A Good School" - Richard Yates
4) "We Were Liars" - E. Lockhart
5) "The Evolution of Mara Dyer" - Michelle Hodkin
6) "The Merciless" - Danielle Vega
7) "The Confessions of Max Tivoli" - Andrew Sean Greer (niemieckie wydanie)

Myślę, że niedługo sięgnę po "The Evolution of Mara Dyer", z czystej ciekawości. "The Unbecoming of Mara Dyer", tom pierwszy serii, był według mnie totalną klapą, byłam tak zawiedziona i rozczarowana, że nawet mi się o tym nie chciało recenzji pisać. Tego samego zdania była astridthebookworm, BookTuberka o podobnym do mojego guście. Astrid sięgnęła po tom drugi i wyszła z tego doświadczenia cała i zdrowa, w dodatku twierdząc, że druga część jest o wieeeeele lepsza i dając jej 4/5.

*Intrigued*

Swierdziłam, że muszę się dowiedzieć, co też takiego się w tym drugim tomie dzieje, bo "Mara..." nie jest zła. Ma ogromny potencjał, ale nic z nim nie robi i go nie rozwija, co może być dość irytujące. Zobaczymy.

Znaleźliście coś dla siebie? Czytaliście coś z tego? Dajcie znać w komentarzach!