niedziela, 7 kwietnia 2013

Delirium Stories


 Czasami czytana przez nas książka zauroczy nas tak bardzo, że sposób, w jaki autor ją zakończył nam nie wystarcza. Ostatnia strona przewrócona, lecz wyobraźnia gna przed siebie i dopisuje do tego już obecnego końca swój własny. Właśnie w ten sposób Lauren Oliver ćwiczyła się w kunszcie pisarskim będąc dzieckiem, a potem nastolatką. Wracając z lekcji baletu w Nowym Jorku przyglądała się ludziom w metrze i starała się postawić w ich sytuacji, ktokolwiek by to nie był- starszy pan, trochę przy kości, czy też młoda dziewczyna z poszarpanym i wytartym plecakiem i spojrzeniem wbitym w okno pociągu. I pisała ich historię. Ten nawyk ewidentnie pozostał gdzieś tam do dziś, ponieważ po wydaniu ostatniej części bardzo popularnej serii Delirium - "Requiem", autorka postanowiła wydać w wersji papierowej również krótkie historie pisane z punktu widzenia innych bohaterów powieści, które wcześniej można było zakupić jedynie jako e-booki i tylko osobno.


 Lauren Oliver wybiła się swoją pierwszą powieścią młodzieżową "Siedem razy dziś". Jej następnym dziełem skierowanym do tej kategorii wiekowej było właśnie "Delirium", historia nastolatki żyjącej w państwie totalitarnym, w którym miłość została uznana za chorobę - tytułowe delirium. Lena Haloway, od  dziecka karmiona państwową propagandą, jest święcie przekonana o jej słuszności. Sprawy komplikują się nieco, gdy poznaje tajemniczego Alexa i - jak zapewne możecie się domyślić- zakochuje się w  nim. W "Delirium Stories" mamy szansę usłyszeć głos Hany, najlepszej przyjaciółki Leny, Raven, przywódczyni grupy, do której Lena dołącza w tomie drugim serii, oraz Annabel, matki dziewczyny, która umierając na chorobę miłości rzuciła cień na całą rodzinę Haloway'ów. Dowiadujemy się co naprawdę stało się z matką Leny, czy Raven zawsze jest taka opanowana i stanowcza, oraz dlaczego pierwszy tom serii skończył się właśnie w taki sposób i co Hana miała z tym wspólnego.
 Autorka wykonała tu ładny taniec między kolejnymi tomami serii i historiami, które ją uzupełnieją. W krótkich historiach zawarte jest wiele informacji, które pomagają nam lepiej i głębiej zrozumieć treść książek serii, nie czytając jednak historii, nie mamy wrażenia, że czegoś nam brakuje, by w pełni pojąć co się dzieje. Ponieważ najpierw przeczytałam to, a dopiero potem "Requiem", w momentach, w których informacje z tej krótkiej książeczki wpasowywały się w przebieg wydarzeń w trzeciej części, miałam wrażenie, że autorka powierzyła mi sekret, że wiem coś, czego nawet bohaterowie książki nie wiedzą, że znam powody, dla których dana postać podjęła taką, a nie inną decyzję.
 Coś, co zauważyłam u tej autorki, to to, że uwielbia rzucać tak zwanymi "cliffhangerami". Zostawia nas wiszących w powietrzu z wstrzymanym oddechem i każe czekać- nawet aż do następnego tomu serii. O ile w książce taki zabieg powtarzany wielokrotnie staje nieco męczący i przewidywalny, o tyle w krótkich historiach sprawdza się on znakomicie. Autorka stopniowo buduje napięcie tylko po to, by na koniec zostawić nas zaskoczonych kierunkiem, w którym cały czas zmierzała, a który nagle staje się jasny- bądź nie. Jak mówiłam, cliffhanger.
 Jednocześnie Oliver posługuje się pięknym, lirycznym językiem, dość rzadkim w dzisiejszych seriach młodzieżowych, a te jej metafory i porównania! Nie zliczę ile z nich przepisałam na karteczki samoprzylepne, które zostawiam dosłownie wszędzie, bo coż poradzić- "to jest takie prawdziwe..."
 "Delirium Stories" są naprawdę godnym uzupełnieniem serii i polecam je każdemu, komu zbyt smutno żegnać się już z bohaterami trylogii. Z niecierpliwością czekam również na pierwszą powieść Oliver dla dorosłych "Rooms", która ukaże się dopiero w 2014.

 Moja ocena: 5/5